Aktualizowana: 25.07.10 | Autor:

Niespełna 40 lat temu, kiedy nauczyłem się chodzić wsiadłem po raz pierwszy na konia.

Od tego czasu konie towarzyszą mi niezmiennie – niezależnie od tego gdzie żyłem i co robiłem.

Zawsze szukałem swojego miejsca na ziemi, gdzie zbuduję dom z dużym z pięknym widokiem gór i stajnią — swoją własną, gdzie rano pijąc kawę będę mógł patrzeć na pasące się konie.

I tak zrządzeniem losu Sudety stały się moim domem, który ciągle buduję… – Tu mam swoje niebo, swoją ziemię i swoje konie i do mojego świata zapraszam teraz ludzi, którzy tak jak ja kochają konie, ale też przygodę.

Jeżeli masz podobne pasje, jeżeli wiesz, że największe szczęście w świecie na końskim siedzi grzbiecie, to gwarantuję, że niewiele jest miejsc, gdzie ciągle jeszcze można uciec od cywilizacji, oddając się we władanie dzikiej przyrodzie.

Obiecuję, że niecodziennym przeżyciem będzie jazda po górzystym terenie. Bezdroża, przekraczanie strumieni, na przemian — wspinaczka pod górę i karkołomne zejścia.

A jeśli poczujesz niedosyt — zapraszam na kilkudniowy rajd śladem niezapomnianej i zapomnianej historii, o której istnieniu zaświadczają tylko ruiny. Wspólnie odkryjemy miejsca biwakowe. A po całym dniu w siodle docenimy, jaką rozkoszą jest wieczór przy ognisku pod rozgwieżdżonym jak nigdzie indziej niebem.

Jeśli jesteś na to gotów serdecznie ZAPRASZAM.

Szczegóły dotyczące kontaktu znajdują się tutaj